Na pięknym Powiślu – śladami innych kultur

Powiśle Dolne, bo o nim dzisiaj mowa, to region obejmujący powiaty sztumski i  kwidzyński oraz część powiatów malborskiego i iławskiego. Jego zachodnią granicę stanowi Wisła, wschodnią Mazury, północną Żuławy, a południową – Ziemia Chełmińska. W dawnych czasach rejon ten zamieszkiwały plemiona pruskie, od średniowiecza podlegał stałej kolonizacji, osiedlano tutaj mieszkańców Niderlandów i Fryzji, a także Niemców i Polaków. Ta mieszanka kultur odcisnęła piętno na tej ziemi, obok siebie żyli bowiem przez stulecia ewangelicy, katolicy i mennonici, których ślady bez trudu można odnaleźć w trakcie podróży po nadwiślańskiej krainie. Tuż po II wojnie światowej dotychczasowych mieszkańców zmuszono do opuszczenia Dolnego Powiśla, na ich miejsce przybyli osadnicy z Wołynia, Kaszub, Mazowsza i ziemi przemyskiej, którzy nadali tej ziemi odmienny charakter. Warto odwiedzić Powiśle nie tylko, by rozkoszować się pięknem przyrody, ale także, by poznać historię regionu.

Przystanek Kwidzyn. Jak donoszą kroniki, grodzisko Kwedis istniało już w XI wieku, potem najprawdopodobniej zostało zniszczone, ale już w XIII wieku zakon krzyżacki założył osadę, która bardzo szybko otrzymała prawa miejskie. Historia miasta ukazuje jego przynależność do Prus, dopiero od 1945 roku jest ono w granicach Polski. Niestety Armia Czerwona w 1945 spaliła zabytkową starówkę  wraz z ratuszem, ślad po dawnym budynku wyznacza inna kostka brukowa, można także zobaczyć fragment  ratuszowej wieży. Na szczęście w miasteczku znajduje się wiele innych zabytków, na przykład: kamienice, świątynie, spichlerze  i fragmenty murów miejskich. Jest i zamek kapituły pomezańskiej wraz z przylegającą katedrą, który z pewnością stanowi wizytówkę miasta. W zamku mieści się muzeum (bilety w cenie 10 zł (normalny) i 5 zł (ulgowy). Na pewno warto go odwiedzić ze względu na ciekawe wnętrza, szczególnie wieżę ze studnią i gdanisko. W moim odczuciu brakuje pomysłu na ciekawe ekspozycje, gdyż to, co zobaczyłam stanowi niesamowity “misz-masz” – obok części etnograficznej, przedmioty z wykopalisk i… wystawa o faunie i florze Nogatu i Wisły. Na pewno ciekawa, ale przyznam szczerze, że dość osobliwie wyglądająca. Przyznam za to, że niewiele dowiedziałam się o samej historii zamku. Zabrakło ciekawie przekazanych informacji o samym mieście i dawnych mieszkańcach. W zamku jednym słowem jest wszystko i nic. Warto wejść do katedry, by podziwiać malowidła ścienne ukazujące świętych. Istnieje możliwość odwiedzenia krypty, gdzie pochowani są wielcy mistrzowie. 

Przystanek mennonici. Trzeba pamiętać, że Powiśle było narażone na częste wylewy Wisły, toteż szukano sposobów rozwiązania problemów. Najlepiej nadawali się do tego osadnicy holenderscy. Upraszczając, w wyniku rozłamu w kościele katolickim i szalejącej reformacji powstał protestantyzm. Jednym z jego odłamów był bardzo radykalny społecznie anabaptyzm, jednym z jego przedstawicieli był pochodzący z Fryzji Menno Simmons. Ogłosił on kościół społecznością świętych. Odrzucił między innymi hierarchię kościelną i służbę wojskową. Jedynym autorytetem była Biblia. Mennonici uznawali jedynie chrzest dorosłych i eucharystię. Mennonici stanowili ludność wiejską, do której zostało dostosowane to wyznanie. Prawdopodobnie mennonici przybyli na Pomorze Gdańskie już w latach  1534-1535, a następnie na Powiśle, gdzie potrafili ujarzmić i Nogat, i Wisłę. Źródła mówią, że oprócz nich na Powiślu żyli i pracowali również Żydzi, a także inne grupy protestanckie. W 1540 i 1543 wielkie powodzie całkowicie wyludniły sąsiednie Żuławy Gdańskie, mennonici, którzy zaczęli masowo osiedlać się od 1547 roku bardzo szybko zmeliorowali zalane ziemie. Prawdopodobnie w 1549 roku Prusy odwiedził sam Menno Simmons. Z racji tego, że planuję stworzyć osobny post poświęcony mennonitom, dzisiaj, z racji odwiedzonych cmentarzy, ograniczę się do informacji na temat cmentarzy i przebiegu pogrzebu. Historycy mówią, że na początku mennonici, zwani też anabaptystami i “olendrami” nie posiadali własnych miejsc pochówku, wykorzystywali dawne katolickie i ewangelickie. Odprawiali bardzo skromne uroczystości pogrzebowe, około dziewiątej rano przy dźwiękach dzwonów 12 współbraci wynosiło trumnę na noszach. Podobno liczba osób w korowodzie miała być niewielka. Najczęściej odmawiano „Ojcze nasz” i specjalne błogosławieństwo. Na grobie stały stele z informacją na temat lat, miesięcy i dni, które przeżył zmarły. Oprócz tego tablice nagrobne zawierały pieśń lub sentencję, a także motywy ozdobne – religijne lub roślinne (liść dębowy lub laurowy). Mnie udało się odwiedzić symboliczny cmentarzyk we wsi Mareza, natomiast pomimo znalezienia tablicy informacyjnej ze wskazówkami, nie odnalazłam miejsc pochówku menonitów w Mątowach Małych, opisywany lasek napawał grozą i obrzydzeniem, stanowił prawdziwe wysypisko śmieci.

Przystanek Piekło. Nazwa brzmi co najmniej diabolicznie, ale wioska położona nad wodami Nogatu i Wisły pociąga pięknem przyrody, intryguje swą  historią i  zaprasza w progi otwartej świątyni. Po drodze do Piekła mijam i odwiedzam śluzę na Pętli Żuławskiej w Białej Górze. Z etymologią nazwy Piekło wiążą się dwie teorie – jedna mówi o częstych powodziach nawiedzających ten teren, które przynosiły piekielne skutki. Druga wiąże się z przewozem piasku na barkach flisackich, którzy przepływając przez ten odcinek przezywali istne piekło z powodu licznych wirów. Od czasów I rozbioru do 1920 roku  wieś znajdowała się w zaborze pruskim, potem – do 1939 roku należała do Wolnego Miasta Gdańska. W przedsionku poewangelickiego kościoła można przeczytać ciekawą historię miejscowości.  

 

Zapraszam do komentowania!

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s