O tym, co można odkryć na Żuławach w jedno popołudnie

Wystarczy godzina jazdy samochodem z Gdyni i jesteśmy w Malborku. Tak mogłaby przebiegać  najbardziej stereotypowa wizyta na Żuławach – zwiedzanie zamku i powrót, jednak ja postanowiłam iść za głosem wewnętrznego odkrywcy, co oznaczało zbaczanie z trasy i podążanie za znakami wskazującymi ślady przeszłości. Dzięki temu moje sobotnie popołudnie na Żuławach obfitowało w arcyciekawe odkrycia, refleksje i wrażenia. 

O dreszczyku emocji na ewangelickim cmentarzu

Tak, jak pisałam w osobnym poście , na cmentarz w Gnojewie przyciągnął mnie widok zrujnowanej wieży kościoła, którą dostrzegłam, jadąc drogą w stronę Malborka. Wieś Gnojewo wita przyjezdnych tablicą informacyjną na temat zabytkowego kościoła p.w. Św. Judy i Tadeusza Apostołów, a także – we wczorajszym przypadku, drogówką czyhającą na nierozważnych kierowców. Sama wieś sprawia przygnębiające wrażenie, budynki mieszczące się w jej sercu  ukazują dawną świetność miejscowości, niestety, dzisiaj są one bardzo zaniedbane. Czas na pierwsze kroki na cmentarzu. Czuję dreszczyk emocji, to znaczy strachu, kiedy samotnie chodzę po wydeptanej ścieżce pomiędzy chaszczami. Mam wrażenie, że depczę po nagrobkach, a nastrojowi grozy sprzyja widok kościoła – z zabitymi drzwiami i  ogromną dziurą w murze. Na szczęście za chwilę dołącza do mnie mój syn i już razem odkrywamy piękno cmentarza. Z pewnością najpiękniejszym zachowanym nagrobkiem jest ten z aniołem – coś na kształt kapliczki na grobie Johana. Pozostałe pomniki (poza jednym) porasta trawa i zielsko, wszędzie też pełno żab. Przez chwilę podziwiam świątynię. Musiała być naprawdę piękna. Dzisiaj znalazłam informację, że to najstarszy w Polsce kościół szachulcowy. To tutaj w 1454 roku modlił się  król Kazimierz Jagiellończyk, który w owym czasie oblegał Malbork. Czasy powojenne uczyniły ze świątyni magazyn nawozów sztucznych. Dzisiaj Towarzystwo Opieki nad Zabytkami zabiega o pozyskanie środków na renowację kościoła, w którym nadal można podziwiać osiemnastowieczne malowidła Christofa Manowskiego. Opuszczam cmentarz, a w mojej pamięci zostaje piękny anioł  z nagrobka Johana, strażnik pamięci i jedyny świadek dawnej świetności i upadku świątyni.

Piknik w cieniu zamku krzyżackiego

Postanowiłam, że tym razem spacer po zamku w Malborku będzie bardziej leniwym podziwianiem dziedzińców, drzwi i detali architektonicznych, niż podążaniem za nagraniem przewodnika. Muszę też powiedzieć, że nie ma nic lepszego niż Malbork po sezonie. Począwszy od ceny biletu, która za dwie osoby wyniosła 11zł, w sezonie około 30zł za osobę, po ciszę i kameralną atmosferę zamku – tym razem nieokupowanego przez tłumy turystów. Poniższe zdjęcia ukazują to, co udało mi się uchwycić. Sam spacer po dawnej stolicy krzyżackiej zakończył się na ławce nad Nogatem, gdzie piknikowe słone ciasto smakowało najlepiej. Biesiada w cieniu zamku krzyżackiego to jest właśnie to!

Ach, ci mennonici

Trudno być na Żuławach i nie dostrzec ich śladów, począwszy od tak zwanego “nawsia”, który mija się w każdej wiosce. Otóż “nawsie” (mam nadzieję, że to poprawna forma) to plac o kształcie prostokąta, który “ciągnie się” przez całą miejscowość pomiędzy dwiema równoległymi drogami – pośrodku – są tam stawy, klomby, ławeczki. To podobna cecha charakterystyczna mennonickiego osadnictwa. Taki układ nazywa się też  żuławskim placem i sięga on czasów krzyżackich na tym terenie.  Dawnych mennonickich śladów jest na Żuławach bardzo wiele, to na przykład: mosty, śluzy, kanały, wały przeciwpowodziowe, cmentarze, domy podcieniowe, gotyckie kościółki i ich ruiny. Dzisiaj, dzięki staraniom mieszkańców Żuław, stawia się tablice informacyjne na temat kultury mennonitów i ich śladów na danym terenie. Kiedy w drodze z Malborka do Gdyni po raz kolejny postanowiłam zboczyć z głównej trasy, odkryłam mennonickie ślady w Cedrach Wielkich oraz Trutnowach.  Wcześniej, w drodze do dawnej stolicy zakonu – odwiedziłam największy w Polsce (podobno nawet na świecie) mennonicki cmentarz.  Wyniki moich odkryć można zobaczyć na zdjęciach. Ach, ci mennonici! Jaka szkoda, że wraz z końcem II wojny światowej pożegnaliśmy prawdziwą wielokulturowość naszych ziem. Dzięki ostatniej wycieczce po Żuławach znalazłam kolejne pomysły na nowe odkrycia, ale o tym następnym razem.

Zapraszam do komentowania!

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s